poniedziałek, 14 stycznia 2013

Back to the Future

   Właśnie zakończyłem seans jednego z najbardziej epickich filmów mojego dzieciństwa, a mianowicie "Powrót do Przyszłości". Opowiada on o Martym McFly'u, zwykłym licealiście, który zostaje wysłany do przeszłości gdy jego przyjaciela (a może raczej pewnego rodzaju mentor) dr. Brown'a zabijają terroryści. No cóż, tak to już jest gdy kradnie się pluton Libijczykom... Sam Marty, jak na głównego bohatera przystało, zmienia odrobinę bieg historii spotykając swoich rodziców i doprowadzając do wielu zabawnych sytuacji.

   Jak na film robiony w 1985 jest on na prawdę wspaniały. Widać, że reżyser Robert Zemeckis (tak, tak, ten sam, który popełnił "Gigantów ze Stali") jak i sami aktorzy na prawdę przyłożyli się do tej produkcji. Z resztą, jak mogło by być inaczej w filmie, w którym gra młody Michael J. Fox?
  
  No ale w sumie nie o tym chciałem pisać. W "Powrocie do Przyszłości" mamy bardzo ciekawie ukazany motyw podróży w czasie. Chyba każdy z nas w dzieciństwie chcieli w jakiś magiczny sposób móc przenieść się do jakiegoś momentu w życiu, który nie za bardzo nam wyszedł i go naprawić. Ale czy myśleliśmy kiedykolwiek o konsekwencjach zmiany? Nigdy nie możemy być pewni, czy według nas dobra decyzja nie zniszczy komuś innemu życia.

  Nie chcę tutaj jakoś dramatyzować. Przecież można zrobić wiele dobrego, to fakt. Nie dopuścić do II Wojny Światowej, czy zamachu z 11 września. To prawda, ale czy możecie sobie wyobrazić sytuacje, gdy waśnie przez ten zamach poznała się para, która spłodzi wynalazce serum na raka? Albo gdyby któryś z SS-manów nie zrobi nagonki podczas godziny nocnej wasi pradziadkowie nigdy by się nie poznali, czyli wy nigdy byście się nie narodzili? Robiąc coś dobrego można przez czysty przypadek wymazać kogoś z historii. Ba, pozbawić życia nawet go nie znając.

  Jedynym wyjściem podróży w czasie tak na prawdę jest bierna obserwacja. Tylko tak można utrzymać porządek wszechrzeczy. 

  Ja osobiście bałbym się podjąć tak wielkie ryzyko. A wy? Czy byli byście w stanie zmienić przeszłość? Jeżeli tak, to co zmienilibyście? Na wasze odpowiedzi czekam w komentarzach. :)

3 komentarze:

  1. Ja to bym wynalazła keczup w Europie, a nie w Chinach. :[ A tak na poważnie, to podróże w czasie byłyby fajną opcją poznawania historii, ale na bank nie grzebałabym w niej ani nic nie zmieniała. Bo jeszcze by wyszło, że bym się nie urodziła ponieważ zgniotłam ślimaka (efekt motyla, ha!).

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja, jak to ja, bym coś zmienił chociażby po to by zobaczyć jak się zmieni rzeczywistość. Czemu? Bo mogę

    OdpowiedzUsuń
  3. Co bym zmienił w przeszłości?!
    Może po prostu, żeby...

    Nie. Jednak nic nie wymyślę ;). Widocznie jestem zbyt prymitywny :D!

    Pozdrawiam!
    Melon

    OdpowiedzUsuń